Ruffwear Front Range Harness

:)

Szelki zakupiliśmy dzięki Akcesoria dla psich wymiataczy :)

Jeśli chcecie drodzy Czytelnicy pominąć wstęp i historię, dlaczego zdecydowałam się na nowe szelki i przejść od razu do sedna sprawy, możecie pominąć poniższy nagłówek i przejść od razu do kolejnego.

Ze względu na brak czasu, część testów dokończę niedługo, a bardzo chciałam podzielić się tym, jakiego fajnego dokonałam zakupu ;)

Po co nam nowe szelki?

Nie jestem zwolenniczką kupowania co rusz nowych akcesoriów dla psów – tym bardziej smyczy, obroży, szelek. Kupuję je wtedy, kiedy naprawdę są nam już potrzebne nowe.

Nie lubię udziwnionych szelek, drogich, zbyt „gadżeciarskich”, ze zbyt wieloma paskami. Ogromnie cenię sobie wygodę ich zakładania – najlepiej, jak zajmuje to minimum czasu i nie trzeba za wiele przekładać i zapinać. Czemu więc skłoniłam się na zakup szelek Front Range? Początkowo podchodziłam do nich z ogromną rezerwą, z wyżej wymienionych przyczyn. Obserwując jednak znajomego borderka Raya, zaczęłam się przekonywać i postanowiłam spróbować. Na Szy układały się całkiem dobrze. Nie widziałam, żeby w jakikolwiek sposób jej przeszkadzały, uwierały, czy ograniczały zakres ruchu. Potrzebowałam też jakiś nowych szelek, ponieważ stare szelki Szy używa aktualnie Bree, dla Szy stały się za małe w obwodzie klatki – nosiła je od ok. pół roku do półtora roku. Flyballowe szelki Korby są dla niej zbyt duże na froncie. Zwykle nie lubię zakładać Szatce czegokolwiek do pracy – obroży, szelek, ale czasem jest taka potrzeba. Nie lubię za bardzo jakichkolwiek widocznych dodatków na psie, wolę je bez niczego :) Są jednak takie sytuacje, kiedy potrzebuję dla niej szelek – np. dotarcie do łąki z owcami, gdzie jest tak podekscytowana, że nie ma mowy o opanowaniu i nieciągnięciu. Potem jest ok, ale ten pierwszy moment wymaga ode mnie wiele cierpliwości i wytrzymałości w ręku. Stąd właśnie zaistniała potrzeba zakupu nowych szelek – przede wszystkim wygoda i brak szelek dla Szy.

h16

Szelki z jakimi wcześniej miałam do czynienia to na samym początku – prawdopodobnie około 10 lat temu – typu guard. Takich szelek bardzo nie lubiłam ze względu na moje lenistwo, nie lubiłam ich zakładać ani zdejmować psu. Najpierw założyć na głowę, później przełożyć łapę i zapiąć. Kolejnym modelem, który dla mnie był super, ponieważ nie uciskał szyi psa, co miało miejsce przy guardach, były typu step-in. Pies po prostu wchodził w nie 2 łapami i zapinało się je między łopatkami. Używałam ich na spacery, na rower, mój wyżeł uwielbiał biegać przy rowerze i go ciągnąć. Jednak tutaj minusem było łapanie i przytrzymanie psa, nasze szelki niestety miały tendencje do rozpinania się, jeśli nie miały przypiętej smyczy. I zdarzało się, że jeśli musiałam szybko złapać psa i źle chwyciłam szelki, to zostawały one w mojej ręce, a pies był już kilka kroków dalej. Mimo wszystko miałam 2 „pary” takich szelek, znakomicie sprawdzały się one przy szczeniętach – przy dobrym dopasowaniu nie miały jak z nich uciec. Później zaczęliśmy trenować flyball – nastała era szelek norweskich/sportowych. Od tego momentu żadne inne szelki nie były dla mnie tak dobre, jak flyballowe. Najważniejszą dla mnie cechą w nich jest łatwość złapania psa za rączkę na grzbiecie, przytrzymania psa w jakiejkolwiek sytuacji, nie tylko na treningu flyball. U niektórych moich psów sprawdzają się jako powstrzymanie przed ciągnięciem, ponieważ czują napór na swój front, z innej strony są świetne, kiedy przypinam psa na czas ćwiczeń z innym, a nie mam ze sobą klatki. Wiem, że mój pies nie będzie się wtedy sam podduszać. Łatwiej jest też wyciągnąć psa z wody, kiedy wymaga tego sytuacja. Mają one jednak jeden mały minus w mojej ocenie – pociągnięcie w nich psa do przodu, odciąganie od czegoś jest dla psa zdecydowanie mało komfortowe, ponieważ największy napór czuje wtedy na klatkę zaraz za łokciami i jest to zwykle pasek zwykłej taśmy nośnej szerokości 2,5-3cm. Zdarzało się też, że przy trzymaniu za rączkę moja Bree miała tak ogromne chęci, że zdołała się z nich wydostać i pobiec do mamy.

h1

O szelkach Front Range

Ruffwear Front Range Harness to szelki do codziennego stosowania, łatwe do dopasowania i założenia, komfortowe w noszeniu dla psów. Ten model szelek posiada 2 miejsca przypięcia smyczy: aluminiowy V-ring umieszczony na szczycie szelek do codziennych spacerów oraz wzmocniony pasek na piersi do szkolenia i dodatkowej kontroli nad psem. Na górze szelek jest umieszczona kieszonka na identyfikator (zapinana na rzep) oznaczona metką ID. Dzięki takiemu rozwiązaniu można uniknąć obijania się adresówki o inne elementy szelek i związanego z tym brzęczenia. W kieszonce wszyty jest sznureczek, na którym można zawiesić adresówkę i po prostu schować w środku kieszonki.

Szelki są dostępne w 4 kolorach: różowym/malinowym, pomarańczowym, niebiesko-turkusowym, grafitowym.

źródło: ruffwear.com

Charakterystyka
  • wygodne szelki do codziennego użytku, łatwe do założenia i dopasowania

  • regulacja w 4 punktach dająca możliwość idealnego dopasowania

  • wyściełany pasek na mostku pozwalający na dobry rozkład obciążenia, wygodę i możliwość długotrwałego noszenia szelek

  • 2 miejsca na przypięcie smyczy: aluminiowy V-ring na szczycie oraz wzmocniony pasek na piersi

  • kieszonka na identyfikator

  • dobra widoczność przy słabym oświetleniu dzięki elementom odblaskowym

  • szyte w Wietnamie (nie wiem, na ile cenna jest to informacja, ale tak podaje producent)

h8

Jak szelki sprawdzają się u nas?

Mamy nowe szelki, starałam się dobrać taki rozmiar, aby móc je zakładać na przynajmniej 2 psy, w zależności od potrzeby. Ostatecznie skusił mnie też ich słodki, intensywny malinowy kolor.

Przede wszystkim szelki sprawiają wrażenie bardzo solidnie wykonanych i wytrzymałych. Konstrukcją przypominają trochę znienawidzone przeze mnie guardy, ale przez podszycia i inne zastosowane tu rozwiązania Front Range są dużo bardziej uniwersalne i bezpieczne. Poza tym oczywiście urzeka ich ciekawy design.

h12

Możliwości regulacji

Po dobrym dopasowaniu szelek do psa, a dzięki 4 punktom regulacji jest możliwe niemal idealne dopasowanie :) nie powinno być problemów z odstawaniem, czy obcieraniem. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na to, aby długości pasków po prawej i lewej stronie odpowiadały sobie. Mi dość ciężko dopasowywało się długość pasków na psie, szczególnie na klatce piersiowej, musiałam kilka razy zdejmować i zakładać z powrotem szelki, żeby sprawdzić, czy już jest idealnie. Regulacja pasków jest tak skonstruowana, że pies sam ich nie rozciągnie i nie rozreguluje, co uważam za bardzo duży plus. Jednak pierwsze dopasowanie przez to dla nas było trochę problematyczne – ustawiając długość do skrócenia musiałam pamiętać, że po drugiej stronie muszę skrócić o tyle samo.

Jaki rozmiar?

Sama wybrałam rozmiar M, jednak później zaczęłam wahać się pomiędzy S, a M. Obawiałam się, że przy planowanym na później zakupie drugich (!) szelek dla Bree okaże się, że podszyty dolny element będzie za długi w M i będzie za bardzo odstawać. Skorzystaliśmy z możliwości przymierzenia S, nie byłam wtedy do końca przekonana, ponieważ Bree jest wciąż młoda i się rozrasta. Nie tylko głębokość klatki ma znaczenie przy wyborze rozmiaru tych szelek, ale też rozbudowanie frontu psa. Jednak po dłuższym przemyśleniu wybrałabym jednak rozmiar S dla obu suczek, ponieważ nie są zbyt szerokie ani mocno kątowane z przodu, nie mają też głębokiego podkasania za klatką piersiową. Mimo regulacji w ruchu w naszym! przypadku szelki podchodzą blisko za łokieć, co sukom nie przeszkadza, ale powoduje to, że szelki zmieniają swoje miejsce. Dodatkowo przekonały mnie inne bordery w Skach.

frontrangeźródło: ruffwear.com

Szelki powinny układać się na psie mniej więcej, jak na obrazku powyżej. Pasek między łapami nie powinien podchodzić wysoko pod szyję i podduszać psa, nie powinien też kończyć się pod łokciami, czy tuż za nimi, co sprawiałoby psu mniej lub bardziej znaczny dyskomfort i być może obtarcia. Przy wymiarach na granicy dwóch rozmiarów – w tym modelu – producent zaznacza, zgodnie z załączonym obrazkiem, wybranie większego rozmiaru. Podane wymiary to:
1) obwód klatki piersiowej w najszerszym miejscu, które nie musi pokrywać się z obwodem w miejscu zapięcia szelek
(A) długość szelek na grzbiecie
(B) obwód szyi

h3

Kieszeń na identyfikator

Przed zakupem nie czytałam ich opisu na stronie Ruffwear i sprawiło mi ogromną frajdę odkrywanie w nich nowych elementów, np. kieszonki na identyfikator. Nie jest to jednak rozwiązanie tak oczywiste i nie jestem przekonana, czy przy potencjalnym zagubieniu i odnalezieniu psa osoba, która go znalazła znajdzie tę kieszonkę, pomimo oznaczenia jej metką ID. Na lewej stronie szelek znajduje się dodatkowo wyznaczone miejsce do wypisania danych właściciela, ale to dopiero po zdjęciu i obejrzeniu szelek. Ma to swoje dobre i nie do końca dobre strony, wszystko będzie zależało od błyskotliwości znajdującego. Podpisanie szelek uważam za bardzo fajny pomysł, jeśli mamy więcej szelek dla większej liczby psów lub więcej naszych znajomych ma szelki w tym samym kolorze i rozmiarze, aby ułatwić identyfikację swoich szelek.

h7

h17

h5

Prowadzenie na smyczy

W tym modelu Ruffwear oferuje 2 miejsca na zapięcie smyczy, na szczycie i na piersi. Na szczycie szelek umieszczony jest designerski V-ring, który wymaga chwilkę wprawy, aby jedną ręką wpiąć w niego smycz. Z czystej ciekawości przypięłam w ramach testów szelek smycz do paska znajdującego się na piersi. Moim zdaniem jest to sensowne wyłącznie, jeśli mamy smycz z dwoma karabińczykami i podpinamy ją do obu zapięć na szelkach, w ten sposób mamy kontrolę nad dwoma miejscami i zapobiegamy przesunięciom szelek. Przypięcie smyczy tylko na piersi – kiedy pies np. wyprzedza, ciągnie w bok – oczywiście w jakimś stopniu przytrzymuje psa, ale szelki przekrzywiają się znacznie w stronę smyczy, pomimo ścisłego dopasowania do ciała psa. Moim zdaniem to trochę zbędny bajer.

Prowadzenie na V-ringu jest po prosu bardzo wygodne. Czuję pełną kontrolę nad psem, przy dobrym dopasowaniu pies nie ma możliwości z nich uciec. Podszyty pasek na mostku dobrze rozkłada ciężar, nie wpija się w ciało, dopasowane szelki nie powinny się też przesuwać. Szelki można potraktować również jako samochodowe. Dzięki licznym odblaskowym „lamówkom” zapewniają lepszą widoczność psa po zmroku i w słabym oświetleniu.

h6

h14

Bezpieczeństwo

Początkowo bałam się, że te szelki są takie „gołe” i nie miałam pojęcia, za co można je chwycić. Odkryłam jednak, że przewężenie na grzbiecie znakomicie się nadaje, aby złapać czy chwilę przytrzymać psa. Po ponad kilkunastu miesiącach treningów flyballu nie sądzę jednak, żeby Front Range mogły z powodzeniem zastąpić standardowe szelki norweskie. Bałabym się odkształceń, przy bardzo mocno ciągnących psach trzymanie w tym przewężeniu nie byłoby wygodne.

Klamry w szelkach są umiejscowione na grzbiecie psa i nie ma tutaj możliwości przypadkowego rozpięcia – ani przez samego psa podczas biegania, ani przez człowieka przy złapaniu w nieodpowiednim miejscu. Klips wchodzi lekko pod materiał i trzeba pod niego lekko wsunąć palce, aby odpiąć pasek. Klamra zachodzi na podszyty górny element szelek, dzięki temu również nie ma mowy o obtarciach i uwieraniu.

h9

h13

Test wody

Szelki zaliczyły bardzo pozytywnie test wody, po namoknięciu nie odstawały, nie zwisały, szybko wyschły. Paski nie uległy rozregulowaniu. Jak bardzo szelki nasiąkają wodą przedstawię niebawem.

Jak się noszą?

Myślę, że zdjęcia oddadzą to lepiej, niż słowa. Szelki pokazane bardzo różnych sytuacjach, często dość „ekstremalnych”, aby pozostać na miejscu przy takich ruchach psa. Widać to, o czym pisałam przy dopasowywaniu rozmiaru, że trochę podjeżdżają za łokieć. Moje psy nie mają z tym problemu, nie widziałam, aby ograniczały ich ruch przy frisbee. Możecie pomyśleć, ale przecież to border, i tak będzie biegać. Tak, ale ograniczony ruch na pewno przełożyłby się na efektowność skoków, bezpieczne lądowanie, flipy i inne ewolucje, czy prędkość biegu.

h21

Test czystości

Przed nami czyszczenie, więc zdam dokładniejszą relację nieco później. Na ten moment, to co przeżyły przez miesiąc używania to morska woda, piasek, lekkie błotko. Po kąpielach w morzu zabrudzenia po błocie zeszły praktycznie same.

Pranie/czyszczenie szelek:

Instrukcje ze strony producenta:

  • zabezpiecz zapięcia

  • pranie ręczne

  • z użyciem delikatnego detergentu

  • suszenie na wolnym powietrzu

Przeznaczenie szelek

Front Range to szelki typowo do codziennego spacerowania i chodzenia na smyczy. Moim zdaniem nie zastąpią szelek na flyball. Ich konstrukcja jest na tyle uniwersalna, że mogą sprawdzić się jako szelki samochodowe, również jako szelki na rower czy do biegania – ale nie są przeznaczone specjalnie do ciągnięcia, o czym należy pamiętać, planując taki zakup. Określiłabym je jako ulepszone sportowo-samochodowe guardy.

h15

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Ruffwear Front Range Harness

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s