Test Bree&Szy KONG classic M

W dalszym ciągu poszukujemy zabawki niezniszczalnej dla ekstremalnych szczęk i zaciętości w mordowaniu moich psów (Bree, Sza, Loczek). Wpis Magdy z zestawieniem przeróżnych kongów skusił mnie do przemyślenia zakupu konga classic. Lychee którą znam i wiem, że też jest niszczycielem, używa czerwonego konga od 2 lat i ten kong ma się dobrze. Zachęciło mnie to do wypróbowania przez moje psy takiego samego konga, no bo skoro u Li żyje, to może i u nas pożyje. W zooplusie pozbawiłam się ok. 28zł na tego konga. Nie jest to aż tak porażająca cena i pomyślałam sobie „a spróbuję”. Tak fajnie się zapowiadało…

kong2

 Jakiś głosik w środku uratował mnie przed zakupem dwóch takich samych kongów naraz dla obu suk. Na szczęście. Wszystkie recenzje jak dotąd na tym blogu to bardziej „antyrecenzje” i ta tradycja dalej jest przez moje psy kultywowana ;)

NIESTETY kong classic nie przetrwał starcia z zębami moich suczek. Nie przetrwał nawet godziny. Po niecałej godzinie zabawy wyglądał tak:

kong6

Po kolejnej już tak:

kong5

kong4

kong3

Myślałam, że będzie dużo gorzej przez kolejne godziny, sądząc po 4 nadgryzieniach w trakcie pierwszej godziny zabawy. Super wytrzymała formuła, taaak.

Ponieważ głównym celem moich poszukiwań jest znalezienie niezniszczalnej zabawki do memłania, nie mam przy tym jakichś super dodatkowych wymagań. Ciężko powiedzieć o kryteriach, jakimi się kieruję – trochę kupuję na chybił trafił, trochę po pozytywnej opinii znajomych. Cena oczywiście jest w tym całkiem istotna. Starałam się na podstawie wcześniejszych obserwacji, co moje psy niszczą najszybciej, unikać zabawek z wypustkami, które łatwo można by było odgryźć. Na wstępie odrzucałam piłki, bo… bo piłki są do rzucania, po prostu.

To już któraś z kolei nasza zabawka firmy Kong i do tej pory byłam bardzo zadowolona i nie miałam zastrzeżeń. Mieliśmy 2 wubby puppy i L takie „standardowe” i wubbe wet. Wet używam tylko do rzucania psom do wody, jest wykonana z takiego materiału, który bardzo szybko się „zaciąga” i ma ślady od psich zębów, więc nie szarpię się nią z psami – chyba, że z Szą (która przy szarpaniu wyjątkowo nie niszczy zabawek ani nie dziurawi dysków) i to tylko przez chwilę po przyniesieniu z wody. Nie będę się teraz jednak rozwodzić nad wubbami, dzięki nim miałam pozytywne wrażenia odnośnie firmy Kong, ale nigdy wcześniej nie miałam potrzeby zakupu ich sztandarowego produktu, czyli bałwanka.

W opisie konga classic można przeczytać, że ta zabawka jest „solidna, wytrzymała, (…) nieobliczalnie skacze”. Co do dwóch pierwszych cech – jak widać na powyższych zdjęciach – ciężko mi się z tym zgodzić, skoro borderki poniżej 14kg dokonały pierwszych zniszczeń po niecałej godzinie. Gdzieś jeszcze czytałam, że fantastycznie się odbija – sprawdzałam z ciekawości, zanim zabawka zdążyła poddać się moim psom. Na kafelkach w domu, na mój gust odbija się słabo, czy jest inaczej na trawniku? Być może, ale podejrzewam, że kong i tak pod tym względem wypadłby blado przy piłkach. Kong classic jest sprężysty, przez co moim psom sprawia przeogromną frajdę gryzienie go i nawet nie mam zamiaru testować upychania do środka jedzenia, bo psy i tak bardzo zawzięcie go memłają bez dodatków.

Kong zaczął się psuć przy otworze, gdzie można go napełnić jedzonkiem. Kong zwęża się do krawędzi przy otworze, przez co jest tam mniej odporny na zęby moich psów. Drugie miejsce to najwęższa część przy „głowie” bałwanka – tam suki mogą go zmieścić wygodnie w swoich szczękach i po prostu zwierać je i rozwierać, z upływem czasu i nacisku powodując pękanie gumy, z której zrobiony jest kong. Być może, że przy dużo większym kongu nie zostałby on tak łatwo zniszczony przy głowie – ale myślę, że wąska krawędź przy otworze jest słabym punktem i tam suki pewnie i tak by się dobrały. Być może, że spróbujemy kiedyś konga extreme, jak już przeprosimy się z kongiem i przejdzie mi foszek na niego ;) Niewątpliwym plusem tej zabawki jest to, że moje suki pokochały ją gryźć, ale przez to, że nie jest tak ekstremalnie wytrzymała, jaka powinna być, aby im sprostać, to nigdy więcej takiego konga nie zakupię. Chyba, że dla szczeniaka z mleczakami, co nie ma jeszcze siły w szczękach.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Test Bree&Szy KONG classic M

  1. A ja kupiłam Konga Jack Dental i nestem zadowolona. Od razu wzięłam dla Trufla (borderka) większy. Póki co się nie zniszczył, a ma już 4 lata. Dysk Konga wypadł gorzej – na niewielkie uszkodzenia. Widziałam, że zabawki Kong mają też wersję czarną – extreme – dla naprawdę zawziętych zębów. Pozdrawiam! Kasia

  2. Nasz kong jest cały… i pies średnio się nim interesuje…
    Cóż dla niszczycieli są jeszcze przewidziane takie czarne kongi, może warto spróbować? :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s