Top5 błędów pytających o szczeniaki

Poniżej przedstawiam moją listę niewybaczalnych błędów osób pytających o szczeniaki.
Lista jest bardzo subiektywna ;) Każdy hodowca zwraca na co innego uwagę i to jest temat rzeka, zasługujący na osobny wpis.

1. „Chcę sukę koloru tęczowego.”
Wiadomo, że każdy z nas ma jakieś preferencje co do koloru, ma jakiś swój ulubiony i wymarzony. Ale kolor schodzi później na ostatni plan, a na pierwszym jest użytkowość psa. Nawet powiedziałabym, że kolory niepodstawowe są mniej praktyczne w codziennym życiu i przy pracy.

2. „Prowadzę aktywny tryb życia i chcę trenować psie sporty (tu cała lista).”
Odnoszę wrażenie, że sporo ludzi pisze w taki sposób (najlepiej wymienić dużo sportów), bo psie sporty są modne i tak wypada, większa szansa, że hodowca da szczeniaka, jeśli się tak napisze. Ja w takich przypadkach pytam dokładniej o doświadczenie z psami, szkoleniem, rasą – nie żeby być uszczypliwą, ale zwyczajnie interesuje mnie, w jakie warunki miałby potencjalnie trafić mój wypieszczony szczeniaczek i nie mogę mieć wątpliwości, że właściciel poradzi sobie z jego wychowaniem. Mnie cała lista sportów bardziej odrzuca, niż zachęca i wolę, kiedy pytający ma bardziej sprecyzowane plany.

3. „Czy są wolne szczeniaki i jaka jest cena?”
Jeśli cena to najważniejsze/jedyne kryterium wyboru, to ja dziękuję takiemu komuś. Mój wypieszczony szczeniaczek to nie produkt w sklepie, tylko przyjaciel na całe psie życie. Przeważnie jednak z grzeczności odpiszę, jaka jest cena mojego szczenięcia i na tym na szczęście kończy się kontakt. Zwykle takim pytającym chodzi o to, aby w jak najszybszym czasie zdobyć psa jak najniższym kosztem. Nie chcę takich właścicieli dla moich szczeniąt.

4. „Kiedy planowany jest najbliższy miot? Pozdrawiam.”
Jeśli planujemy miot, wszelkie informacje dostępne są na stronie. Oczywiście bardzo mi miło, kiedy ktoś zainteresowany pisze w sprawie planowanego miotu, ale kiedy cała treść maila wygląda tak jak wyżej przytoczona, to mi akurat ręce opadają. Ja nie widzę w tym zainteresowania psem, tylko towarem. Dużo przyjemniejsze są rozbudowane wiadomości z całą historią życia i dlaczego tak bardzo się chce tego psa, kiedy widać u pytającego dążenie do celu i plany, a nie kaprys.

5. „Jestem zainteresowany/a miotem, proszę o szczegóły/kontakt.”
WTF?! Jakie szczegóły? Co chcesz wiedzieć? Wszystkie ważne informacje zawieram w ogłoszeniu/zapowiedzi miotu. Wiadomo, że jeśli dany miot kogoś zainteresuje, pyta się o konkrety, ALE żeby dostać odpowiedź, trzeba najpierw zadać bardziej szczegółowe pytanie. Bo tak, to ja nie mam pojęcia, o jakie  s z c z e g ó ł y  chodzi.

Advertisements

5 uwag do wpisu “Top5 błędów pytających o szczeniaki

  1. Jeżeli Twój szczeniak wychuchany nie jest produktem w sklepie – może po prostu oddaj go za darmo, bo widocznie go tak traktujesz, skoro w ogóle chcesz sprzedać psa?? Bierz pod uwagę, że jest bardzo wielu ludzi z ambicjami, którzy chcą obdarzyć psa miłością, pracować z nim, rozwijać się, ale np. nie stać go na jednorazowy wydatek 2000zł na starcie za psa, więc szukają taniej, dlatego cena jest istotna… Nie myśl sobie „nie stać go na psa, więc czy będzie stać na ew. leczenie, dobrą karmę”, bo nawet nie wiesz, ile ludzie są w stanie poświęcić, jeśli psa naprawdę kochają, a takie kwestie dla nich są priorytetem. Przykład – mogłabym mieć puste gary – pies MUSI jeść karmę dobrej jakości, mogę nie mieć co założyć na dupę – pies MUSI odbyć wizytę u weta, jeśli widzę, że coś się dzieje. I nie podchodź też „niech weźmie ze schroniska za darmo, skoro nie chce zapłacić”, bo osoba chce psa z danymi predyspozycjami – ale chyba o tym pisać dużo nie muszę, bo skoro jesteś hodowcą i masz rasowe psy, to na pewno wiesz, jaka jest różnica między psami ze schroniska, przy których trzeba włożyć ogrom najróżniejszej pracy i nigdy tak naprawdę nie wiadomo, co drzemie w psie po przejściach, którego chce się wziąć pod dach.

    I bądź bardziej skromna, dziewczyno, bo masz wiele wymagań, ale tak naprawdę nic konkretnego. Nic tak naprawdę nie dotyczy wspólnego życia psa z opiekunem, tylko info, żeby przyszły opiekun się zbłaźnił i spłaszczył przed Tobą. Jak dla mnie – żenada, a szczeniaka nie chciałabym nawet za darmo :]

    1. Dziewczyno… Hodowca płaci krocie za badania genetyczne i prześwietlenia swoich psów, wyjazdy na zawody i wystawy, za samo krycie suki i opiekę wet. dla matki i szczeniąt. ZK ma też swój (niemały) udział w kosztach. Ale najlepiej ponieść ogromne koszta na to, żeby szczenię wyhodować i otoczyć je ogromną troską, żeby potem oddać za free ;) Może jeszcze dopłacić za rok/kilka lat utrzymania szczeniaka w nowym domu i być zadowolonym, że szczeniak będzie miał dobrą opiekę.
      Mam bardzo duże wymagania względem właścicieli moich szczeniąt, ale też ogromne wymagania mam wobec siebie jako hodowcy i ogromny wysiłek wkładam we wszystkie sprawy związane z powołaniem szczeniąt na świat. I zaręczam, że żaden z właścicieli moich siedmiu szczeniąt nie jest niezadowolony ;)

      BTW ja bym baaardzo chciała jeździć konno sportowo i trenować skoki, to może jak tak bardzo chcę, to ktoś ofiaruje mi za darmo konia za kilkadziesiąt tysięcy i opłaci trenera i sprzęt?

  2. Ja akurat bardzo popieram takie posty. Sam byłem zainteresowany kupnem psa. Mam doświadczenie w pracy z psami ale nigdy nie kupowałem żadnego z hodowli, to też nie wiem czego oczekuje odpowiedzialny hodowca. Jakie pytania są „okej” a jakie mniej, i wydaje mi się, że tu nie chodzi o pychę hodowcy tylko o to żeby ludzie wiedzieli jak się kontaktować bo uważam, że jest dużo domów które mogą dać wspaniały dom dla psiaka ale nie wie jak zacząć kontakt z hodowlą. To pozornie błahy temat a jednak z doświadczenia wiem, że dość problematyczny.
    Pozdrawiam!

  3. Z jednym pytaniem nie mogę się zgodzić. Osobiście zapytałbym o cenę psa, ponieważ, żeby zdecydować się na psa z dobrej hodowli, trzeba mieć plan, a w planie trzeba zawrzeć cenę na start, i tu nie mówię o samym zakupie psa, ale też o innych elementach (karmy, akcesoria, legowisko, kennel etc.), i stad taka informacja o cenie, jest potrzebna, bo jedni hodowcy chcą 1000 zł, inni 1500, a jeszcze inni 3 tys. Rozsądnym wydaje się zaplanować taki wydatek z góry. Nawet jeśli trzeba, poczekać na kolejny miot, ale wiedzieć i zaplanować ten pierwszy wydatek.
    Nie jestem zwolenniczką kupowania psa „jak najtaniej” z hodowli, jak przedmówca. Jeśli ktoś chce tanio/za darmo, to może wziąć psiaka ze schroniska (a jako wolontariusz wcześniej sprawdzić, jakiego psa się chce mieć w domu, z jakimi cechami etc.), ale oczywiście to niesie ze sobą pewne.. hmm.. niedogodności. Przy braku czasu, niewielką wiedzę o psie (bo dowiemy się tyle, co wolontariusz wyprowadzający na spacery wybranego psa będzie wiedział), a przy zaangażowaniu się.. cóż spory wydatek czasowy (i finansowy również, choćby ze wzg na dojazdy). Jednak bujdą jest, że pies ze schroniska (czy z domu tymczasowego jakiejś fundacji) jest za darmo, odbije się to na pewno, albo finansowo, albo w konieczności większego zaangażowania czasu później.. bo taki pies już jest „po przejściach” i te „po przejściach” niejeden ma wymiar..
    Ale nie o tym. Tylko o finansach. Ja bym chciała wiedzieć już na początku, jaki koszt poniosę kupując psa. I byłoby to jedno z pierwszych pytań, a dlatego, że niemal o wszystkich innych rzeczach mogę poczytać na stronie, o historii psa, o cechach, temperamencie, nawet o wymaganiach hodowcy.. ale nie o cenie, a szkoda. Pewnie ta nie transparentność hodowców w kwestii ceny, powoduje dużo mitów o tym, jak to hodowcy się dorabiają na psiakach..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s