Idealna rasa na psa rodzinnego?

Do utworzenia tego wpisu zainspirowały mnie poruszane niedawno tematy na facebooku: jedna z różnych opinii o borderach mówiąca, że border powinien zasuwać 24h/7dni i w związku z tym jaka jest odpowiednia rasa na psa rodzinnego. To co mnie bardzo poruszyło i z czym osobiście się nie zgadzam to pogląd, że wyżły są idealnymi psami rodzinnymi.

Jaka rasa jest najlepsza do sportu? pracy? do aktywnego życia? do domu z dziećmi? na kanapę?

Myślę, że zarówno krzywdzącym dla pracującej rasy border collie, jak i innych pracujących ras w tym całej grupy wyżłów, jest szufladkowanie ich. Że jak border, to tylko do sportu/pasienia, że musi mieć codziennie 5 godzin biegania i ze dwa treningi agility/frisbee/flyball/obedience i do tego jeszcze przy każdym posiłku sesja klikerowa. Że jak inna rasa, to nadaje się znakomicie na psa rodzinnego – wyżły przecież są takie przyjazne.

Wyżły są bardzo bliskie mojemu sercu ze względu na to, że od ponad 10 lat mieszkam z jednym, który dodatkowo spełnił moje odwieczne marzenie o psie i wprowadził w ten specyficzny świat szkolenia, sportów, wystaw, zawodów. Kiedyś myślałam, że zawsze w moim życiu będzie obecny przynajmniej jeden mały munsterlander, że uwielbiam tę rasę tak bardzo, że nie wyobrażam sobie dalej bez niej życia, pomimo jeszcze kilku towarzyszących nam psów. Z biegiem czasu jednak, kiedy Buster miał około 5 lat zdałam sobie sprawę, że pomimo długich spacerów, różnych ćwiczeń, nie dam rady nigdy w pełni zaspokoić jego potrzeb – jego jako wyżła. Buster jest bardzo karny i odwołuje się od każdego zwierzęcia (sarny, zająca), ale sposób w jaki on się zachowuje w lesie czy na łąkach – chodzenie szerokimi łukami, nieustanne czekanie na znak, że ma coś zrobić i niespożyta energia na kilka godzin biegania bez przerwy dziennie, a przede wszystkim dziki entuzjazm na komendę „szukaj” uświadomiły mi, że to, co ja mogę zaoferować psu, czyli spacery, sztuczki, agility czy frisbee nie zastąpi mu w 100% przekładania pola. Może mam zbyt ortodoksyjne podejście, po części to też kwestia tego, że zaczęłam prowadzić mojego wyżła jako nastolatka, choć Buster wybaczał mi mnóstwo popełnianych błędów. Widzę w każdym razie, że rasa została stworzona do realnej pracy, że wyżła nie powinni mieć zwykli ludzie, którzy nie są myśliwymi i nie mogą wyżłów użyć do tego, do czego została stworzona rasa. Też nie chodzi mi o to, aby pies dzień w dzień chodził na polowania, nie! To są cudowne psy, bardzo kontaktowe, które muszą być przy człowieku i bardzo dobrze czują się śpiąc tuż przy jego nogach.

Nie powiedziałabym, że wyżły są idealnymi psami rodzinnymi, ale może najpierw, jak ja definiuję pojęcie psa rodzinnego: to pies, który mieszka z rodziną, która jeśli jeszcze nie ma dzieci ma je w jakiejś perspektywie w planach, gdzie każdy jest większą część dnia zajęty, a pies stanowi uzupełnienie obrazka szczęśliwego domu. Gdzie głównym zadaniem psa jest towarzyszenie człowiekowi, może nawet podczas aktywniejszych wędrówek co weekend, do wspólnych zabaw z dziećmi jak porzucanie piłki. Pies, aby się odnaleźć w życiu codziennym rodziny i jednocześnie mieć zaspokojone potrzeby swojej rasy nie powinien być nadpobudliwy, bardzo energiczny, agresywny w stosunku do innych zwierząt i ludzi, nie powinien mieć wysokich wymagań względem pielęgnacji i szkolenia. Nie oszukujmy się, ale ludzie, którzy nie są wkręceni w psie sporty czy pies nie jest im potrzebny do pracy, będą się cieszyć z postępów na szkoleniu przez parę tygodni, czy jak pies przyniesie im piłeczkę, ale nie będą mieli czasu na długotrwałe rozwiązywanie problemów behawioralnych wynikających z niedopasowania potrzeb psa i rodziny.

Uważam, że wyżły i bordery (oraz inne rasy pracujące) oprócz bycia psa pracującymi mogą być także psami rodzinnymi, ale po uprzednim zrealizowaniu ich potrzeb pracy, gdzie ta praca nie oznacza np. wybiegania psa rzucaniem piłeczki póki nie padnie on trupem albo zainteresuje się czymś innym.

Niezależnie od predyspozycji rasowych warto patrzeć na charakter danego psa. W każdej rasie psy mogą znacznie odbiegać od normy i wszędzie mogą znaleźć się psy bardziej do towarzystwa, z mniejszą potrzebą ruchu i współpracy.

Lata związkowej selekcji przez wystawy psów odznaczyły swoje piętno na rasach pracujących. Bardzo się cieszę, że w 2004. lub 2005. dla wyżłów wprowadzono dodatkowe wymogi do uprawnień hodowlanych, mianowicie zaliczenie prób pracy do 24 miesiąca lub odpowiedni wynik w konkursach pracy w późniejszym wieku. W jakiś sposób myślę, że zrobiło to odsiew ludzi, którzy musieli zrobić c o ś   j e s z c z e, aby ich pies był reproduktorem, czy aby ich suka miała szczeniaczki, a także odsiew psów, które nie były w stanie tych prób zaliczyć. Jako 14-latka brałam udział w takich próbach z młodym Busterem. Mniej więcej połowa uczestników to byli myśliwi ze swoimi wcześniej przygotowanymi psami, reszta tylko wystawcy. Ja uplasowałam się gdzieś w połowie stawki, dostając jeszcze dyplom 3. stopnia (dla suk to chyba wystarczy, ale reproduktor musi mieć dyplom 1. stopnia = większą liczbę punktów). Reszta stawki za mną dyplomu już nie dostała. Na takich próbach ocenia się pracę w polu i w wodzie, psy z reakcją na strzał nie są dopuszczane do dalszych zadań. Jeśli chodzi o wodę, to słyszałam w rozmowach innych uczestników, że niektóre psy doskonale wchodzące do wody na wcześniejszych treningach w dniu próby nie wykonały zadania. Czasem to była loteria, ale próby pracy wtedy jeszcze nie były tylko formalnością; pies musiał się wykazać rzeczywistym instynktem i umiejętnościami. Wartość sprawdzanego instynktu zostawiam czytelnikom do własnego rozważenia, bo można by dywagować w nieskończoność nad tym, ile właściwego instynktu jest w super przygotowanym psie i czy jest on lepszy czy gorszy niż mniej przygotowany, a też dobrze wypadł.

Wracając do tematu selekcji w wielu rasach tylko poprzez wystawy, jest to dla mnie niezrozumiałe i krzywdzące dla ras użytkowych. Tym bardziej, że między użytkami, a showami istnieje w wielu rasach często bardzo duża rozbieżność. Mogę jako przykład podać moje ulubione rasy/grupy – bordery i wyżły. Jeszcze zanim weszłam w świat borderów i ich linii, to dla mnie widać było mocno podział na psy wystawowe i użytkowe w wyżłach. Oczywiście wtedy dziwiłam się, jak to jest możliwe, że pies myśliwego wygrywa, skoro jest taki brzydki i uważałam, że to skandal. Teraz myślę trochę inaczej, przede wszystkim skandaliczny jest dystans, jaki dzieli użytki i showy. Psy hodowane od pokoleń (psich pokoleń) pod kątem walorów szaty i zdobywania trofeów na wystawach zatraciły w jakimś stopniu (większym/mniejszym) swoją użytkowość. Seter z długą do ziemi szatą w polu będzie po prostu niepraktyczny, tak samo jak border z krótkimi kończynami nie nadąży za owcami. Hodowcy nie biorący pod uwagę instynktu, jakim powinien odznaczać się pies ich rasy, nie biorąc pod uwagę charakteru, a tylko skupiający się na hodowaniu psów pod ocenę sędziego na wystawie wyrządzają rasom pewną krzywdę. Nie chcę wydawać opinii jak dużą, bo wszystko ma swoje plusy i minusy, ale jako niekwestionowany minus mogę podać oddalanie się od pierwotnych założeń dla ras użytkowych jak i większą ilość i różnorodność schorzeń dotykających rasy (np. karykaturalna zmiana kątowań u owczarków niemieckich, czaszki u bullterrierów, epilepsja, dysplazje, problemy z porodem, problemy behawioralne).

Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłabym próby/testy pracy dla wszystkich ras użytkowych. Domyślam się, że z takiej hipotetycznej sytuacji mogłoby wyniknąć wiele pozytywów, ale też i negatywów. Wprowadzając próby miałabym na celu ograniczenie ilości hodowców, co za tym idzie ilości urodzonych miotów. Część z osób chcących zdobyć tzw. hodowlankę zrezygnowałaby musząc wykrzesać dodatkową ilość energii i wygenerować dodatkowe koszty na wyjazd i opłacenie prób pracy. Z drugiej strony niestety wiem, że Polak potrafi i wysoce prawdopodobne, że wygenerowałoby to kolejne fale organizacji powstających poza ZKwP/FCI i nowe fale psów rozmnażanych bez jakichkolwiek papierów.

Nieformalny podział ras na linie show i working ma moim zdaniem jeden plus, który warto nadmienić poza tym, że każdy robi to, co lubi. Łatwiej znaleźć wymarzonego  p s a   r o d z i n n e g o, o wymarzonym wyglądzie i wielkości u hodowców show (pozwolę sobie na zgeneralizowanie, ale wiem, że istnieją hodowcy wystawowi z psami o poprawnym instynkcie), mających psy o mniejszych popędach przez co bardziej nadających się na towarzysza rodziny. Myślę, że każdy szukając dla siebie psa czy rasy (nie pisałam o kundelkach, ale to samo będzie się ich tyczyć) powinien brać pod uwagę przede wszystkim charakter danego osobnika, charakter rodziców psa, wybrać zaufanego hodowcę i zawierzyć mu pod względem wyboru szczeniaka. Ładny pies, ale z niepasującym do nas charakterem nie uczyni nas szczęśliwymi i nie zrekompensuje problemów swoim pięknym wyglądem.

Reasumując, dla każdego idealna rasa będzie oznaczała co innego. Każdy ma inne priorytety, inne oczekiwania względem psa. Zanim ulegniesz impulsowi, określ swoje wymagania, poznaj dokładnie wybraną rasę albo kundelka do adopcji, postaraj się nie popełnić błędu na najbliższych kilkanaście lat Twojego życia. Odpowiedzialny wybór psa zaoszczędzi problemów Tobie, Twojemu psu, hodowcom, ograniczy bezdomność.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s